sobota, 27 lutego 2016

Rozdział I

Auto zatrzymało się przy jakimś zrujnowanym kościele.  Popatrzyłam pytająco na kobietę siedzącą koło mnie. Była wysoką czterdziestoletnią kobietą.  Miała ciemne długie włosy zaczesane w gładkiego kucyka. Ciemne oczy skrawające jakiekolwiek emocje,  smukła figura podkreślona przez ciemną sukienkę.
- To tutaj? - zapytałam niepewna .
- Tak , jak się skupić z zobaczysz prawdziwy obraz . Niedawno dowiedziałaś się o Świecie Cieni.  Musisz się wielu rzeczy nauczyć. - odpowiedziała spokojnym głosem wysiadając z pojazdu,  po chwili ruszyłam za nią.  Stanęłam przed ogromnym wejściem prowadzącym do budynku. Skupiłam się próbując usunąć nasunięty obraz stworzony dla przyziemnych.  Po chwili moim oczom ukazały się wspaniale wierze sięgające nieba,  kopuły i inne zdobienia.
- To nasz Instytut.  Będziesz tu od teraz się szkolić. - powiedziała .
Po chwili weszliśmy do ogromnego holu,  Wszędzie panował nienaganny porządek, a cisza dzwoniła mi w uszach.  Wystrój wnętrza był barokowy,  wszędzie wisiały obrazy a meble były zabytkowe. Kobieta położyła mi dłoń na plecach.
- Chodź wszyscy czekają na ciebie w sali głównej. Nie mogą się doczekać aby cię poznać.
- Mogę się przebrać? - spytałam cicho.
- Dobrze,  ale szybko.  Jak skończysz idź korytarzem w prawo , będą to ostatnie drzwi . Skinęłam głową i pobiegłam we wskazanym mi później kierunku.  Weszłam do małej łazienki.  Umyłam szybko twarz, zęby wyszczotkowałam na nieskazitelną biel.  Przebrałam się w delikatną koronkową sukienkę w kolorze nieba.  Włosy ułożyłam na boku , kilka razy odepchnęłam.  W końcu poszłam do sali w której miałam się spotkać z innymi.

                                       ***

Staliśmy w sali oczekując tej nowej osoby,  miała się dzisiaj pojawić.
- Jak myślisz Jace,  będzie to chłopak czy dziewczyna? - zapytała Izzy,  uśmiechnąłem się do niej szatańsko.
- Tak czy siak będzie miał z wami piekło.  - odpowiedział za Jace'a Alec. Oboje zrobiliśmy oburzone miny i spaliśmy razem.
- Dlaczego ?! - podeszła do nas Kim.
- Bo oboje jesteście łamaczami serc. - powiedziała ponuro.
- No cóż,  nie możemy nic na to poradzić. Jak będzie brzydka to ma szczęście. - odpowiedział Jace - Wtedy nawet jej nie dotknę.
- Podobno jest nowa. Przed tygodniem zmarła jej matka,  została zabita przez Wyssysacza. Znaleźli ją nasi i okazało się że jest Nefilim. - opowiedziała Kim.
Usłyszeliśmy ciche kroki na korytarzu.  Staliśmy wpatrując się niecierpliwie w ogromne dębowe drzwi.  Po chwili otworzyły się na oścież.  Stanęła w nich niska , drobna dziewczyna.  Miała rude długie włosy , zielone oczy z figlarnymi ognikami. Idealna figura podkreślona przez sukienki . No no no... cóż skończy jak inne dziewczyny.

                                        ***

Otworzyłam potężne drzwi . Sala była duża. Ściany były całe w książkach,  s t ale tam też zabytkowe meble takie jak stoliki,  krzesła , fotele , regały. Kilka rzeźb. Po chwili zobaczyłam postacie stojące na przeciwko mnie. Uśmiechnęłam się niepewnie podchodząc do nich.  Zanim otworzyłam usta podbiegła do mnie wysoka brunetka ściskając mocno , po chwili odwzajemniłam w końcu uścisk.
- Hej. Jestem Izabelle ale mów do mnie Iz . - powiedziała puszczając mnie w końcu.
- Dobrze,  ja jestem Clary.  - uśmiechnęłam się ciepło.
Podeszłam do innych. Stała tam jeszcze jedna dziewczyna,  blondynka z trochę skośnymi szarymi oczami.  Przywitałam się  z nią jednak nie tak jak z Iz . Blondynka była wrogo do mnie nastawiona.  Następnie odwróciłam się do wysokiego bruneta wyglądającego prawie jak Izzy.
- Jesteście identyczni . - zaśmiałam się z tego powodu.
- Clary.  - uścisnęłam jego ciepłą dłoń patrząc na jego sympatyczną twarz.
- Alec.  Miło mi cię poznać.  - odpowiedział.
- Mi również.  - powiedziałam podchodząc do kolejnej osoby. Był to wysoki złotowłosy chłopak z takimi samymi oczami.  Wyglądał na aroganckiego, nie chciałam jednak być niemiła więc mimo przeczucia lekko uniosłam kąciki ust.
- Cześć,  jestem Clary. - podałam mu rękę jednak jej nie przyjął wiec szybko ją zabrałam.
- Jace. - powiedział bez emocji. Nagle pojawiła się ta pani,  która mnie przeprowadziła.
- Widzę , że się już zapoznaliście z naszą nową lokatorką.  To Clarissa Fray.  Od dzisiaj jest jedną z naszych uczennic. Bądźcie mili. - powiedziała surowo. - Clary na pewno jesteś zmęczona,  Izabelle pokaże ci twój pokój i trochę cię oprowadzi po budynku. O dwudziestej będzie kolacja.  Jutro o szóstej trening.  A resztę dowiesz się od innych. - pokiwałam głową i wyszłam z Iz na korytarz.
- Jak tam się trzymasz ? - spytała
- Chyba dobrze. .. Ten blondyn, wygląda na aroganckiego. - powiedziałam cicho Izabell się zaśmiała.
- Cóż,  jest jako jest.  Ale jak poznasz go bliżej,  o ile będzie tego chciał . Zobaczysz że ukrywa wszystko pod grubym płaszczem arogancji.  Nawet przede mną i Alec'iem się nie otworzył całkowicie.  Choć jesteśmy jak rodzeństwo.  Tutaj jest mój pokój.  - pokazała na różowe drzwi.  - Tam Alec'a .  - przeszłyśmy do innego korytarza.
- Dlaczego nie mieszka ze swoimi rodzicami? - zapytałam ciekawa tego .
- Ojciec zginął w Kręgu a matka podcięła sobie żyły z rozpaczy.  - odpowiedziała ponuro.  Zatkało mnie.
- Tutaj jest jego pokój a obok twój w następnym korytarzu pokój tej blondynki.  Muszę się przygotować do randki pa.  - puściła do mnie oczko.  Zaśmiałam się i weszłam do pokoju.  Ściany pomalowane na ciemny błękit, podłoga biała. Na przeciwległej ścianie stało łóżko dwuosobowe,  stolik nocny. Była tam też komoda , szafa i biurko. Zajrzałam do łazienki,  była mała a jednak śliczna.
Zaczęłam się rozpakować. Znalazłam w bagażu mój szkicownik. Położyłam go delikatnie na łóżku i zaczęłam rysować. - tego okropnego  demona,  który był tak piękny. W końcu skończyłam,  popatrzyłam na zegar,  dwudziesta.  Zaczęłam się szykować na kolację.

1 komentarz: